23 lutego, w Dniu Walki z Depresją, postanowiłam zrobić coś dla siebie – przewietrzyć głowę, odpocząć i poćwiczyć fotografię.
Choć w tej dzielnicy mieszkam od zawsze, jeszcze nigdy nie zapuściłam się w ten konkretny zakątek… A szkoda, bo jest niesamowity (i nie mogę się doczekać, kiedy wrócę tam wiosną. I potem latem. I jesienią. I bardziej zimową zimą). Cicha ścieżka, nieśmiałe lutowe słońce przebijające się przez chmury i szum rzeki stworzyły atmosferę idealną do wyciszenia się. Poza kilkoma spacerowiczami i kaczkami, byłam tam tylko ja – sama ze swoim aparatem i myślami. To przypomniało mi, jak ważne jest, by czasem zwolnić i po prostu być tu i teraz.
Fotografia pozwala mi dostrzegać detale, które w codziennym pośpiechu łatwo umykają (jak np. kształt drzewa, które mijam przynajmniej kilka razy w miesiącu, ale który dostrzegłam dopiero spacerując z aparatem). Uchwycenie światła odbijającego się w wodzie, delikatnych faktur natury czy ulotnych momentów spokoju to dla mnie sposób na docenienie piękna wokół.
Wdech.
I wydech.
Dbaj o siebie.







No responses yet